Kiedyś przyszli zrozpaczeni literaci i mówią: „Chcemy założyć kawiarnię w Zachęcie, ale tam dach jest rozbity i w ogóle Zachęta się niszczy”. Trzeba więc było ten dach zreperować. Pobiegłam do pana Schielego i mówię: „Drogi panie Schiele, jest sprawa”. On się ucieszył i pyta: „Dobrze, pani Miro, że pani do mnie przyszła. Co za sprawa?”. „Mamy dziurawy dach na Zachęcie, a tam literaci chcą zrobić kawiarnię, bo z czegoś muszą żyć… I w ogóle trzeba w Zachęcie załatać dziury”. „A ile to będzie kosztowało?”. Mówię: „Nie wiem, ale czy pan pomoże?”. „Oczywiście, pomogę”. I pomógł. Schiele to był wspaniały człowiek.
Mira Zimińska-Sygietyńska, Nie żyłam samotnie, WAiF, Warszawa 1985.
Opcje dostępności
Użyj przycisków poniżej, aby dostosować wygląd strony do swoich potrzeb.