Wspaniałą listę tworzą nazwiska pianistów, występujących w „SiM-ie”. Codziennie należały do nich dwie godziny południowe, a ponadto wiele wieczorów. Jednym z pierwszych pianistów tzw. południowych był Roman Jasiński, obecnie dyrektor muzyczny Polskiego Radia. Jego niecodzienny dowcip i poczucie humoru były zawsze dodatkową atrakcją dla grona przyjaciół i znajomych. Poza Romanem Jasińskim, który niestety dość szybko zrezygnował z występów, przed południem grywało wielu pianistów: Nowicki, Tokarski — zamordowany w Oświęcimiu, Morawski i inni.
Przez dłuższy czas grywał na fortepianie Leopold Zieliński, zwany przez wszystkich „Lopkiem” – młody, wybitnie zdolny pianista, uczeń Józefa Hofmanna. Występował z repertuarem poważnym, niejednokrotnie przemycał w nim Chopina. Warunki okupacyjne wytrąciły go jednak z równowagi i niestety opuścił „SiM”. Nigdy już nie osiągnął ówczesnego poziomu – nigdy już nie grał tak pięknie jak w „SiM-ie”.
Wreszcie, żeby wyczerpać i tak skromną ilość nazwisk, które pozostały jeszcze w pamięci, muszę wspomnieć o Henryku Ładoszu, o duecie fortepianowym Lawina – Rewkowski, o zespole jazzowym Kwiecińskiego, o sztukmistrzu Nemo i innych. Wszyscy razem tworzyli przecież „SiM” – zjawisko wówczas wyjątkowe, dziś – niepowtarzalne.
A.J. Domański, Sztuka i Moda, „Ruch Muzyczny” 1960, nr 8.