Do westybulu tymczasem przyniesiono żołnierza lotnictwa, który miał mały otwór w skroni i zaledwie widoczną strużkę krwi. Leżał wyciągnięty przy drzwiach prowadzących do ubikacji, na posadzce, w butach z cholewami, w rozpiętej marynarce. Jego towarzysze przykryli mu twarz chusteczką. Także on był bez życia. Wyszedłem z „Adrii” nie ze wspomnieniem ładnych kobiet, tak jak za dobrych czasów przedwojennych, ale z wizją trupów zwalonych pod stół czy w pobliżu toalety.
Alceo Valcini, Golgota Warszawy, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1973.
Opcje dostępności
Użyj przycisków poniżej, aby dostosować wygląd strony do swoich potrzeb.