Osobną atrakcją „SiM-u” był słynny Stefan Ossowiecki, który o swą sławę „jasnowidza“ dbał w sposób niezwykły, ale rozbrajający. Ossowiecki miał słabość do płci pięknej, ułożyliśmy więc z nim niezawodny system „czarowania“. Gdy zależało mu na zdobyciu względów jakiejś znajomej mi pani, opowiadałem mu o niej wszystko, co wiedziałem (i co mogłem powiedzieć), a następnie przy najbliższej okazji przedstawiałem „jasnowidza“ łatwowiernej i zaintrygowanej niezwykłą znajomością ofierze. Ossowiecki brał ją za rękę, patrzył głęboko w oczy i… mówił jak z nut. Efekt był zwykle piorunujący. Skądinąd muszę przyznać, że parokrotnie byłem świadkiem zdumiewających, niewytłumaczalnych i tym razem już prawdziwych przejawów jego talentu.
A.J. Domański, Sztuka i Moda, „Ruch Muzyczny” 1960, nr 8.
Opcje dostępności
Użyj przycisków poniżej, aby dostosować wygląd strony do swoich potrzeb.