Mariusz Maszyński, poza występami, pełnił funkcję gospodarza „SiM-u” i jemu przede wszystkim lokal zawdzięczał swój niezwykły urok […]
Mariusz Maszyński – wielki aktor, zamordowany wraz z żoną (również pracowniczką „SiM-u”) w czasie powstania. Był z nami od początku. Przez wszystkie te lata każdy czwartkowy wieczór należał do niego. Na repertuar Maszyńskiego składały sie piosenki, recytacje i monologi, te ostatnie nieraz przeplatane subtelnymi aluzjami politycznymi. Słuchacze zresztą byli tak uczuleni na wszelkie dwuznaczniki i podteksty, że często znajdowali aluzje tam, gdzie ich wcale nie było. Jedną z weselszych i najładniejszych w repertuarze Maszyńskiego była niewinna piosenka o „trzech doboszach, którzy wracali z wojenki“ – stale wzbogacana i urozmaicana interpretacyjnie. Jej ogromne powodzenie wzięło się m.in. stąd, że słuchacze doszukali się w niej odgłosów maszerującego polskiego wojska, kpin z hitlerowców i wielu innych patriotycznych aluzji, których tam naprawdę nie było. Było natomiast tylko aktorstwo najwyższej klasy. Piosenka ta stała się swego rodzaju „zawołaniem“ „SiM-u”, zwłaszcza od chwili, gdy w gablotce przy wejściu na salę pojawiły się trzy figurki owych doboszy, zręcznie zmajstrowane przez jednego ze stałych bywalców.
A.J. Domański, Sztuka i Moda, „Ruch Muzyczny” 1960, nr 8.