Z mojej pracy w kawiarni „U Aktorek” pamiętam taki epizod. Nagle weszło do lokalu kilku gestapowców dla zrobienia rewizji. Miało to miejsce bezpośrednio po kolejnym zamachu na hitlerowca, a w akcji tej zginął syn Juliusza Kadena-Bandrowskiego. Wszystkie struchlałyśmy, ale na szczęście w naszym kąciku dla konspiratorów nikogo w tym momencie nie było. I wszystko jakoś pomyślnie się skończyło. Najadłyśmy się tylko strachu, ale do nerwów byłyśmy wówczas przyzwyczajone.
Zdzisław Bieske, Ewa Bandrowska-Turska. Wspomnienia artystki, Czytelnik, Warszawa 1989.
Opcje dostępności
Użyj przycisków poniżej, aby dostosować wygląd strony do swoich potrzeb.