[Sygnał] wymyśliła [Mieczysława] Ćwiklińska, która najczęściej czuwała nad naszym bezpieczeństwem. Polegał on głównie na obserwowaniu wchodzących do kawiarni gości oraz podsłuchiwaniu, o czym mówią. Przede wszystkim Niemców, którzy zajmowali stoliki w sektorze „nur für Deutsche“ [niem. 'tylko dla Niemców’]. Aby się tam dostać, postanowiła sprzedawać na sztuki papierosy, roznosząc je na dużej, srebrnej tacy. W razie jakiegokolwiek zagrożenia taca lądowała z hukiem na podłodze.
Ryszard Wolański, Tola Mankiewiczówna. „Jak za dawnych lat”, Rebis, Poznań 2013.
Wynajęcie w tym czasie tak drogiego i reprezentacyjnego budynku było możliwe dzięki osobistemu wsparciu Jerzego Dobrzyńskiego, który jako prawnik i plenipotent Radziwiłłów ułatwił transakcję, a Mikołaj Dolanowski, prezes Krajowej Kasy Oszczędności, wsparł inicjatywę aktorek-założycielek godziwą pożyczką.
Ryszard Wolański, Tola Mankiewiczówna. „Jak za dawnych lat”, Rebis, Poznań 2013.
„U Aktorek” program zmieniano co miesiąc, aby dać zarobić innym.
Ryszard Wolański, Tola Mankiewiczówna. „Jak za dawnych lat”, Rebis, Poznań 2013.
Lubiłam tam śpiewać – mówiła po latach [Tola] Mankiewiczówna – szczególnie tak bliskie wtedy sercu przyśpiewki żołnierskie jak np. „Wojsko kolorowe”. Ale to było niebezpieczne, toteż [Mieczysława] Ćwiklińska, znana dobrze ze swej energiczności, robiła wywiad, czy nie ma na sali kogoś obcego. Inna koleżanka dawała oko na ulicę i wtedy odbywało się niezbyt głośne śpiewanie, ja zwrotki, potem wszyscy refren.
Ryszard Wolański, Tola Mankiewiczówna. „Jak za dawnych lat”, Rebis, Poznań 2013.
Ci, którzy nie wierzyli w powodzenie aktorskiego interesu, wkrótce przekonali się na własne oczy. Klientela runęła na ten lokalik lawiną. Brak telefonów, konieczność kontaktów wszystko jedno jakich, możliwość przebywania choć przez chwilę w świecie dźwięków na wskroś polskich sprawiły, że okazja spotkania z bliską, ukochaną artystką bez scenicznego kostiumu, bez charakteryzacji, za to z tacą, przyciągała rzesze ludzi.
Ryszard Wolański, Tola Mankiewiczówna. „Jak za dawnych lat”, Rebis, Poznań 2013.
Po długich poszukiwaniach kawiarnia znalazła nową siedzibę. Zajęła lokal po zbankrutowanej restauracji „Arina”, która mieściła się w rezydencji Lubieńskich, przy ulicy Mazowieckiej 5. Pod nowym adresem oprócz kawiarni ruszyła restauracja z ogródkiem.
Ryszard Wolański, Tola Mankiewiczówna. „Jak za dawnych lat”, Rebis, Poznań 2013.
W „Yacht Klubie” panowała natomiast niezwykle swojska atmosfera. Jej właściciel prowadził przed wojną klub żeglarski nad Wisłą, stąd wzięła się nazwa jego „wojennej” kawiarni położonej w samym centrum miasta, przy ulicy Sienkiewicza.
Ryszard Wolański, Tola Mankiewiczówna. „Jak za dawnych lat”, Rebis, Poznań 2013.
Panna Tola
Panna Tola śpiewa sobie przy okienku,
O kwiatkach, bratkach, gaju, maju i o bzach.
Wspomina co zdanie okrutny los panien,
i co dwa słowa wtrąca „och“ i „ach”.
O chłopcu śpiewa, jak ją kochał z całej siły,
Jak go jej śpiew po prostu wprawiał w szał.
I jak pewnego dnia zatkawszy uszy,
Zawołał „dosyć”, trzasnął drzwiami i zwiał.
Ryszard Wolański, Tola Mankiewiczówna. „Jak za dawnych lat”, Rebis, Poznań 2013.
Pewnego wieczoru uśmiech zamarł na twarzy zgromadzonej tam publiczności, gdy ze sceny rozległ się głos Toli Mankiewiczówny. Skupiona i wpatrzona nieruchomo w jakiś odległy punkt, zaśpiewała piosenkę Moja ojczyzna. Akompaniował jej Sławomir Bronicz, prawdopodobnie kompozytor muzyki do tego mrożącego krew w żyłach wiersza Andrzeja Nowickiego. Napisał go w obozie jenieckim w Woldenbergu. Wiersz ten przedostał się jednak do innych obozów, a także do okupowanej Warszawy.
Ryszard Wolański, Tola Mankiewiczówna. „Jak za dawnych lat”, Rebis, Poznań 2013.
Moja ojczyzna
Gdy o ojczyźnie mojej myślę.
Myślę: Aleje, Zjazd, Powiśle…
Tobie ojczyzną wioska, ruczaj.
Mnie Mokotowska, Bracka, Krucza…
Nie las, nie łąka, nie łan zboża.
A Krzywe Koło, Wspólna, Hoża…
I kiedy bierze mnie tęsknota.
To myślę – Chmielna, marzę – Złota…
Jeśli mam zginąć – dobry Boże.
To za spalone domy Hożej…
Jeśli mam zginąć – niech mnie zniszczą.
Za Nowy Świat podobny zgliszczom…
Za Świętokrzyską zrujnowaną.
Za Dobrą, Twardą i Drewnianą…
Lecz przedtem – daj mi ujrzeć latem
Księżyc idący Mariensztatem…
Ryszard Wolański, Tola Mankiewiczówna. „Jak za dawnych lat”, Rebis, Poznań 2013.
W „Ziemiańskiej” zawsze była garstka snobów, którym [Tola] Mankiewiczówna śpiewała wielką poezję, pieśni krakowskiego kompozytora Jana Karola Galla, a wśród nich najczęściej Słowika zaufanego, z tekstem Leopolda Staffa tłumaczonym z niemieckiego wiersza Walthera von der Vogelweidego.
Ryszard Wolański, Tola Mankiewiczówna. „Jak za dawnych lat”, Rebis, Poznań 2013.
Słowik zaufany
Kiedy szeleszczę,
Lipa w kwiecie,
Gdzie z miłym swym siedziałam wraz.
Miejsce to jeszcze odnajdziecie,
Bo zmięte kwiaty pomną nas.
Ryszard Wolański, Tola Mankiewiczówna. „Jak za dawnych lat”, Rebis, Poznań 2013.
Kawiarnię „Mon Café” na rogu Alej Jerozolimskich i Brackiej upodobali sobie panowie kochający inaczej. Zbierali się zwykle wieczorami. Za dnia natomiast często pojawiali się znani ludzie filmu i sceny. Niektórych zapraszała właścicielka lokalu, Zofia Danielewska (z domu Blikle), na specjalne koncerty.
Ryszard Wolański, Tola Mankiewiczówna. „Jak za dawnych lat”, Rebis, Poznań 2013.
Znajdująca się w eleganckim pałacyku przy ul. Pięknej 12, kawiarnia „U Aktorek” zyskała status legendy wśród warszawskich lokali. Nie była to jednak zwykła kawiarnia – stanowiła prawdziwe centrum kultury. W jej klimatycznych wnętrzach organizowano występy artystyczne, koncerty oraz wieczory poetyckie, tworząc przestrzeń, w której goście mogli poczuć się częścią niezwykłej, twórczej społeczności.
Kawiarnia „U Aktorek” otworzyła swoje podwoje w kwietniu 1940 roku, a jej założycielami był zespół związany z „Café Bodo”. Mieściła się w budynku, który jeszcze przed wojną słynął jako miejsce towarzyskich spotkań. W czasie okupacji stała się azylem dla artystów i ostoją normalności dla warszawiaków w obliczu wojennej zawieruchy.
Jedną z najbardziej znanych kawiarni wojennych była ta prowadzona przez bezrobotnych aktorów. Jej nazwa nawiązywała do filmu „Znachor”, w którym główną rolę grał Kazimierz Junosza-Stępowski, wybitny aktor i pierwszy gospodarz kawiarni. Miejsce to szybko zyskało popularność na mapie Warszawy. Oprócz występów artystycznych, dużą atrakcją dla gości były pokazy „lokalnego czarodzieja”, który swoimi sztuczkami bawił najmłodszych. Kawiarnia cieszyła się powodzeniem aż do momentu wybuchu powstania, które zakończyło jej działalność.
Profil artystyczny U Aktorek było zjawiskiem wyjątkowym: jedynym lokalem prowadzonym przez wybitne aktorki teatralne – Elżbietę Barszczewską, Mieczysławę Ćwiklińską, Zofię Lindorfównę, Marię Malicką i Janinę Romanównę – który stał się jednocześnie ważną sceną muzyczną. Lokal otwarty w kwietniu 1940 roku w pałacyku Radziwiłłów łączył profil teatralno-towarzyski z muzycznym, skupiając szerokie środowisko artystyczne. Był najdroższym i jednym z najbardziej eleganckich lokali czasu wojny.
Artyści i repertuar Lista artystów występujących u Aktorek jest najdłuższa ze wszystkich lokali. Codziennie od 10.00 do godziny policyjnej koncertowały kolejne zespoły: George Scott na porankach, duet Nowicki–Witucki od października 1940 roku, duet Lutosławski–Panufnik od początku 1941 roku (z repertuarem obejmującym Ellingtona i Gershwina), orkiestra Jana Ziółkowskiego z fenomenalnym saksofonistą Aleksandrem Tunelem i gitarzystą Leopoldem Kronenbergiem, orkiestra skrzypka Tawroszewicza, orkiestra Braci Brodzińskich do czerwca 1944 roku. Wśród wokalistów i solistów pojawiali się: Mieczysław Fogg, Hanka Brzezińska, Jan Ekier, Ewa Bandrowska-Turska, trio Sióstr Burskich, Mira Zimińska i Tola Mankiewiczówna.
Klimat i grupa docelowa Klimat U Aktorek był ciepły, kameralny i głęboko zakorzeniony w przedwojennej kulturze towarzyskiej Warszawy. Edmund Fetting wspominał, że sama Mieczysława Ćwiklińska podawała mu lemoniadę – co oddaje niezwykły, domowy charakter miejsca. Lokal był ostoją normalności i piękna dla warszawskiej inteligencji i środowiska artystycznego. Obecność wybitnych aktorek jako gospodyń nadawała mu aurę salonu literackiego równie mocno co kawiarni muzycznej.
Unikalne cechy U Aktorek było jedynym lokalem w okupowanej Warszawie prowadzonym przez wybitne aktorki jako właścicielki i kelnerki jednocześnie. Przecięcie świata teatru, muzyki jazzowej i konspiracji tworzy unikalną, wielowarstwową przestrzeń kulturalną. Żaden inny lokal nie skupił wokół siebie tylu wybitnych artystów reprezentujących tak różne dziedziny.