Mariusz Maszyński, poza występami, pełnił funkcję gospodarza „SiM-u” i jemu przede wszystkim lokal zawdzięczał swój niezwykły urok […]
Mariusz Maszyński – wielki aktor, zamordowany wraz z żoną (również pracowniczką „SiM-u”) w czasie powstania. Był z nami od początku. Przez wszystkie te lata każdy czwartkowy wieczór należał do niego. Na repertuar Maszyńskiego składały sie piosenki, recytacje i monologi, te ostatnie nieraz przeplatane subtelnymi aluzjami politycznymi. Słuchacze zresztą byli tak uczuleni na wszelkie dwuznaczniki i podteksty, że często znajdowali aluzje tam, gdzie ich wcale nie było. Jedną z weselszych i najładniejszych w repertuarze Maszyńskiego była niewinna piosenka o „trzech doboszach, którzy wracali z wojenki“ – stale wzbogacana i urozmaicana interpretacyjnie. Jej ogromne powodzenie wzięło się m.in. stąd, że słuchacze doszukali się w niej odgłosów maszerującego polskiego wojska, kpin z hitlerowców i wielu innych patriotycznych aluzji, których tam naprawdę nie było. Było natomiast tylko aktorstwo najwyższej klasy. Piosenka ta stała się swego rodzaju „zawołaniem“ „SiM-u”, zwłaszcza od chwili, gdy w gablotce przy wejściu na salę pojawiły się trzy figurki owych doboszy, zręcznie zmajstrowane przez jednego ze stałych bywalców.
A.J. Domański, Sztuka i Moda, „Ruch Muzyczny” 1960, nr 8.
Znajdująca się w eleganckim pałacyku przy ul. Pięknej 12, kawiarnia „U Aktorek” zyskała status legendy wśród warszawskich lokali. Nie była to jednak zwykła kawiarnia – stanowiła prawdziwe centrum kultury. W jej klimatycznych wnętrzach organizowano występy artystyczne, koncerty oraz wieczory poetyckie, tworząc przestrzeń, w której goście mogli poczuć się częścią niezwykłej, twórczej społeczności.
Kawiarnia „U Aktorek” otworzyła swoje podwoje w kwietniu 1940 roku, a jej założycielami był zespół związany z „Café Bodo”. Mieściła się w budynku, który jeszcze przed wojną słynął jako miejsce towarzyskich spotkań. W czasie okupacji stała się azylem dla artystów i ostoją normalności dla warszawiaków w obliczu wojennej zawieruchy.
Jedną z najbardziej znanych kawiarni wojennych była ta prowadzona przez bezrobotnych aktorów. Jej nazwa nawiązywała do filmu „Znachor”, w którym główną rolę grał Kazimierz Junosza-Stępowski, wybitny aktor i pierwszy gospodarz kawiarni. Miejsce to szybko zyskało popularność na mapie Warszawy. Oprócz występów artystycznych, dużą atrakcją dla gości były pokazy „lokalnego czarodzieja”, który swoimi sztuczkami bawił najmłodszych. Kawiarnia cieszyła się powodzeniem aż do momentu wybuchu powstania, które zakończyło jej działalność.
Profil artystyczny Café Club był jednym z najbardziej luksusowych i nowocześnie urządzonych lokali Warszawy – trójkondygnacyjny kompleks z restauracją, kawiarnią i dancingiem, z tarasem letnim i neonami. W okresie polskim miał profil jazzowo-rewiowy o wysokim standardzie artystycznym i wyraźnie ekskluzywnym charakterze. Był miejscem, gdzie muzyka miała charakter bardziej koncertowy niż kawiarniano-rozrywkowy.
Artyści i repertuar Pod koniec 1940 i w styczniu 1941 roku koncertowała tu orkiestra Bronisława Stasiaka (z pianistą Wiesławem Machanem), prezentując ambitny program swingowy z wirtuozowską improwizacją. Prasa opisywała ją entuzjastycznie, wyróżniając takie numery jak Elektrownia czy Ekscentryczny trębacz – przeróbka jazzowa muzyki operowej. Po aresztowaniu Stasiaka orkiestrę przez pewien czas prowadził George Scott z puzonistą Zygmuntem Jaroszewskim. Wcześniej, w 1940 roku, grał tu solo Jan Maklakiewicz, a w teatrzyku „13 Rzędów” prezentował program Ludwik Sempoliński. Warto odnotować, że to właśnie w Café Klubie w 1937 roku odbyły się trwające trzy tygodnie koncerty Joe Turnera – prawdopodobnie pierwsze zetknięcie warszawskiej publiczności z autentycznym amerykańskim jazzem, przy akompaniamencie perkusisty Georga Scotta.
Klimat i grupa docelowa Café Club przyciągał elegancką, zamożną publiczność. Kolorowe marmury, alabastry, starannie zaprojektowane oświetlenie i nowoczesne meble tworzyły atmosferę luksusowego salonu. Przychodzili tu m.in. na kawałek tortu czekoladowego i herbatę Lipton – i przy okazji słuchano wybornej muzyki. Lokal dysponował też czytelnią prasy zagranicznej (The Times, Saturday Evening Post, Paris Magazine).
Unikalne cechy Café Club był miejscem historycznym przede wszystkim jako scena pierwszego w Warszawie autentycznego kontaktu z żywym jazzem amerykańskim (Joe Turner, 1937). W czasie okupacji jego znaczenie artystyczne zostało brutalnie przerwane – lokal stał się nur für Deutsche, a w październiku 1942 roku Gwardia Ludowa dokonała w nim zamachu bombowego na oficerów niemieckich.
Profil artystyczny SiM był lokalem elitarnym o jednoznacznie określonym profilu – klasyczno-jazzowym, wyrafinowanym, kameralnym. Przytulne wnętrza ze ścianami obwieszonymi historycznymi portretami i dobrymi fortepianami tworzyły atmosferę artystycznego salonu, a nie typowej kawiarni. Nie było tu miejsca na przypadkowość repertuaru ani publiczności – SiM skupiał stałych bywalców świadomych muzycznie, którzy przychodzili specjalnie na koncerty.
Artyści i repertuar Od 1940 do 1944 roku SiM był domem artystycznym dla jednego z najważniejszych duetów w historii polskiej muzyki – Witolda Lutosławskiego i Andrzeja Panufnika. Dwaj kompozytorzy i pianiści, którzy mieli zostać najważniejszymi polskimi twórcami XX wieku, grali tu zazwyczaj co tydzień przez cztery lata. Repertuar był świadomie skonstruowany na styku klasyki i jazzu: opracowania muzyki klasycznej, standardy Ellingtona, zakazany Gershwin oraz improwizacje na tematy własnych kompozycji. Panufnik, który uwielbiał Scotta Joplina i muzykę swingową, wnosił do duetu autentyczną wrażliwość jazzową. Artyści byli idealnie zgrani i zadziwiiali wirtuozowską techniką, przyjmowani zawsze entuzjastycznie.
Klimat i grupa docelowa SiM przyciągał inteligencję warszawską, ludzi kultury i sztuki, szukających w muzyce nie tylko rozrywki, lecz głębszego przeżycia artystycznego. Jak wspominał Andrzej Łapicki, duet wrósł w atmosferę kawiarni, a stali bywalcy zżyli się z tym miejscem przez lata. Był to lokal dla wybranych – nie ze względu na cenę, lecz ze względu na wymagania artystyczne, jakie stawiał swojej publiczności.
Unikalne cechy SiM był prawdopodobnie jedynym miejscem w całej okupowanej Europie, gdzie dwaj przyszli klasycy XX-wiecznej muzyki poważnej grali regularnie w kawiarnianych realiach, łącząc klasykę z jazzem w spójną artystyczną całość. Był to fenomen o wymiarze historycznym, którego wyjątkowość wynika z unikalnego połączenia wybitnych osobowości twórczych z niezwykłym kontekstem czasu i miejsca.