7 XII 1941
Występowała dzisiaj w kawiarni u nas orkiestra jazzowa [George’a] Scotta. Przepełnienie, jakiś szał opanował ludzi. Walili jak do kościoła. Smutny to objaw w dzisiejszych czasach, i to przeważnie młodzież. Orkiestra taka sobie, jakich się przed wojną słyszało wiele. Praca była ciężka. O godzinie czternastej skończyło się.
Marian Wyrzykowski, Dzienniki 1938–1969, Instytut Sztuki PAN, Warszawa 1995.
15 X 1943
W kawiarni naturalnie pusto, i słusznie, na domiar wszystkiego światło zgasło – jakieś uszkodzenie na linii – więc przy świecach kilku potępieńców piło wódkę […].
Marian Wyrzykowski, Dzienniki 1938–1969, Instytut Sztuki PAN, Warszawa 1995.
5 VI 1943
Ścigali kogoś na terenie Świętokrzyskiej i Mazowieckiej. Nawet do nas do kawiarni wpadli. Muzyka musiała przestać grać, a wszyscy goście musieli opuścić ogród. Nieprzyjemne momenty.
Marian Wyrzykowski, Dzienniki 1938–1969, Instytut Sztuki PAN, Warszawa 1995.
9 VI 1944
Ruch w kawiarni duży. Po południu mieliśmy wizytę Gestapo, a ściślej mówiąc SD. Weszło kilkunastu panów w mundurach i kilku cywilnych. Popłochu nie było ani specjalnych „Hände hoch”. Byli przeważnie oficerowie SD. Dziwne. Bardzo grzecznie legitymowali gości. Personel nie był legitymowany. Ja przez cały czas wizyty robiłem swoją robotę. Żadnego wrażenia [to] już na mnie nie robiło.
Marian Wyrzykowski, Dzienniki 1938–1969, Instytut Sztuki PAN, Warszawa 1995.
Po drodze wstąpiłem do Związku. Tak nazywano lokal przy ul. Poznańskiej, w którym mieściła się kuchnia koleżeńska zorganizowana przez grono członków ZASP-u z Bronisławem Dardzińskim na czele. Wydawano tam po niskich cenach, a często nawet i bezpłatnie, obiady dla aktorów przez cały okres okupacji. Nieraz chodziło się tam także po to, by spotkać poszukiwaną osobę.
Marian Wyrzykowski, Dzienniki 1938–1969, Instytut Sztuki PAN, Warszawa 1995.
29 VII 1944
Nastrój w Warszawie bardzo podniecony. Lada chwila wybuchnie?! […] W kawiarni nastrój też straceńczy. Wszystko się kończy. Nie wiadomo, co jutro. Ruch słaby.
Marian Wyrzykowski, Dzienniki 1938–1969, Instytut Sztuki PAN, Warszawa 1995.
21 XII 1941
Wstąpiłem do biura, załatwiłem różne sprawy i potem do „Znachora”. Tam spotkałem się z [Leonem] Schillerem. Przy czarnej kawie obgadywaliśmy różne sprawy, między innymi natchnął mię pomysłem opracowania szeregu tekstów prozowych najcenniejszych dzieł literatury polskiej. […] Już wychodziliśmy, kiedy Schiller zaproponował dwie wódki. Jestem w takim nastroju.
Marian Wyrzykowski, Dzienniki 1938–1969, Instytut Sztuki PAN, Warszawa 1995.
26 IX 1941
O godzinie trzynastej idę do „Znachora” na codzienną czarną kawę, na zastrzyk mój.
Marian Wyrzykowski, Dzienniki 1938–1969, Instytut Sztuki PAN, Warszawa 1995.
W prywatnym mieszkaniu przy ul. Górskiego 4 m. 14 mieściło się od czerwca 1941 roku biuro Zarządu Spółki „Bazar – Kawiarnia-Bar oraz Warsztaty Artystów i Pracowników Teatru Polskiego”. Biuro, w którym chętnie spotykali się artyści tego teatru, przetrwało dłużej niż sam „Bazar”. Tam prowadzono wcale nieproste sprawy likwidacji spółki.
Marian Wyrzykowski, Dzienniki 1938–1969, Instytut Sztuki PAN, Warszawa 1995.
11 VII 1943
Po drodze wstąpiliśmy do [Elny] Gistedt złożyć jej życzenia urodzinowe. Kiedy tam byliśmy, zdarzył się wypadek. W „Café Clubie” wybuchły bomby zegarowe. Widzieliśmy przez okno szalony popłoch.
Marian Wyrzykowski, Dzienniki 1938–1969, Instytut Sztuki PAN, Warszawa 1995.
9 X 1943
Więc okazało się, że wczorajsza strzelanina to był zamach na właściciela „Za Kotarą”, podobno volksdeutscha i agenta. Ofiar przy tym bardzo dużo, bo jedenaście osób. Między innymi Mirka Melanowicz [Maria Malanowicz], która tu pracowała. Tak, dzisiaj takie czasy, że wychodzi się z domu i nie wiadomo, czy się wróci […].
Marian Wyrzykowski, Dzienniki 1938–1969, Instytut Sztuki PAN, Warszawa 1995.
Znajdująca się w eleganckim pałacyku przy ul. Pięknej 12, kawiarnia „U Aktorek” zyskała status legendy wśród warszawskich lokali. Nie była to jednak zwykła kawiarnia – stanowiła prawdziwe centrum kultury. W jej klimatycznych wnętrzach organizowano występy artystyczne, koncerty oraz wieczory poetyckie, tworząc przestrzeń, w której goście mogli poczuć się częścią niezwykłej, twórczej społeczności.
Kawiarnia „U Aktorek” otworzyła swoje podwoje w kwietniu 1940 roku, a jej założycielami był zespół związany z „Café Bodo”. Mieściła się w budynku, który jeszcze przed wojną słynął jako miejsce towarzyskich spotkań. W czasie okupacji stała się azylem dla artystów i ostoją normalności dla warszawiaków w obliczu wojennej zawieruchy.