W listopadzie 1940 r. [Leon] Schiller przygotował program artystyczny w kawiarni „Żak” przy ul. Marszałkowskiej. Siedzieliśmy obok przy stoliku. Schiller zasiadał do fortepianu i po kolei każde z nas wykonywało swoje „numery”. Schiller sam nie śpiewał – tylko akompaniował. Śpiewałam, a właściwie recytowałam piosenki dla mnie tak napisane (z jego tekstami i muzyką). Podobała się zwłaszcza Cukierenka. Wydaje mi się, że w „Żaku” robiliśmy trzy programy. Sądzę tak po moich tekstach.
Jadwiga Gosławska, Okruchy wspomnień okupacyjnych, w: Ostatni romantyk sceny polskiej. Wspomnienia o Leonie Schillerze, wybór i oprac. J. Timoszewicz, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1990.
”Nowy Kurier Warszawski” – tzw. szmatławiec – usiłował, piórem swego recenzenta Zygmunta Kaweckiego, sugerować, że występy w „Żaku” oznaczają „powrót” [Leona] Schillera do pracy teatralnej. Notatka z 2 XII 1940 jest jedynym znanym tekstem o Schillerze w prasie jawnej. Wywołała ona konsternację Marii Dąbrowskiej, która nie znała uchwały podziemnego ZASP-u. Impreza zresztą była krótkotrwała, m.in. dlatego, że właściciel nalegał na Schillera, by do zespołu włączyć znanych aktorów-kolaboracjonistów.
Kalendarium, w: Ostatni romantyk sceny polskiej. Wspomnienia o Leonie Schillerze, wybór i oprac. J. Timoszewicz, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1990.
Pierwszej wojennej zimy [Leon] Schiller często bywał w kawiarni „Sztuka” w gmachu Prudentialu. Nawet zasiadał tam do fortepianu […]. Wielu ludzi spędzało w „Sztuce” długie godziny, by posłuchać Schillera. Schiller grał. Często także nucił słowa piosenek, które teraz nabrały nowego wyrazu, nie dając zapomnieć o rzeczywistości. Beztroska piosenka o malarzu, któremu z pędzla się leje, stawała się pieśnią buntu, gdy Schiller uderzał ostatnie akordy.
Wacław Zagórski, Spotkania wojenne, w: Ostatni romantyk sceny polskiej. Wspomnienia o Leonie Schillerze, wybór i oprac. J. Timoszewicz, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1990.
Powrotu żołnierza
Z dalekiej wracał żołnierz wojny
– Już zmierzcha się…
Szukał gospody gdzieś spokojnej – Bór w białym śnie…
Znalazł ją na rozstaju dróg.
Żołnierzu, skąd prowadzi Bóg?
– Wicher dmie…
Wacław Zagórski, Spotkania wojenne, w: Ostatni romantyk sceny polskiej. Wspomnienia o Leonie Schillerze, wybór i oprac. J. Timoszewicz, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1990.
Kawiarnia była zupełnie bezstylowa i nie lubiliśmy tam zostawać po naszych występach. Lokal był dość duży, z małą estradą, na której stał fortepian.
Jadwiga Gosławska, Okruchy wspomnień okupacyjnych, w: Ostatni romantyk sceny polskiej. Wspomnienia o Leonie Schillerze, wybór i oprac. J. Timoszewicz, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1990.
W listopadzie 1940 r. [Leon] Schiller przygotował program artystyczny w kawiarni „Żak” przy ul. Marszałkowskiej. Siedzieliśmy obok przy stoliku. Schiller zasiadał do fortepianu i po kolei każde z nas wykonywało swoje „numery”. Schiller sam nie śpiewał – tylko akompaniował. Śpiewałam, a właściwie recytowałam piosenki dla mnie tak napisane (z jego tekstami i muzyką). Podobała się zwłaszcza Cukierenka. Wydaje mi się, że w „Żaku” robiliśmy trzy programy. Sądzę tak po moich tekstach.
Jadwiga Gosławska, Okruchy wspomnień okupacyjnych, w: Ostatni romantyk sceny polskiej. Wspomnienia o Leonie Schillerze, wybór i oprac. J. Timoszewicz, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1990.
”Nowy Kurier Warszawski” – tzw. szmatławiec – usiłował, piórem swego recenzenta Zygmunta Kaweckiego, sugerować, że występy w „Żaku” oznaczają „powrót” [Leona] Schillera do pracy teatralnej. Notatka z 2 XII 1940 jest jedynym znanym tekstem o Schillerze w prasie jawnej. Wywołała ona konsternację Marii Dąbrowskiej, która nie znała uchwały podziemnego ZASP-u. Impreza zresztą była krótkotrwała, m.in. dlatego, że właściciel nalegał na Schillera, by do zespołu włączyć znanych aktorów-kolaboracjonistów.
Kalendarium, w: Ostatni romantyk sceny polskiej. Wspomnienia o Leonie Schillerze, wybór i oprac. J. Timoszewicz, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1990.
Pierwszej wojennej zimy [Leon] Schiller często bywał w kawiarni „Sztuka” w gmachu Prudentialu. Nawet zasiadał tam do fortepianu […]. Wielu ludzi spędzało w „Sztuce” długie godziny, by posłuchać Schillera. Schiller grał. Często także nucił słowa piosenek, które teraz nabrały nowego wyrazu, nie dając zapomnieć o rzeczywistości. Beztroska piosenka o malarzu, któremu z pędzla się leje, stawała się pieśnią buntu, gdy Schiller uderzał ostatnie akordy.
Wacław Zagórski, Spotkania wojenne, w: Ostatni romantyk sceny polskiej. Wspomnienia o Leonie Schillerze, wybór i oprac. J. Timoszewicz, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1990.
Malarz
Panie malarzu, o co cię proszę,
Wymalujże mi co w sercu noszę:
Naszą Warszawę: w niej dużo słońca,
I wielki jubel, jubel bez końca!
Wacław Zagórski, Spotkania wojenne, w: Ostatni romantyk sceny polskiej. Wspomnienia o Leonie Schillerze, wybór i oprac. J.Timoszewicz, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1990.
Powrotu żołnierza
Z dalekiej wracał żołnierz wojny
– Już zmierzcha się…
Szukał gospody gdzieś spokojnej – Bór w białym śnie…
Znalazł ją na rozstaju dróg.
Żołnierzu, skąd prowadzi Bóg?
– Wicher dmie…
Wacław Zagórski, Spotkania wojenne, w: Ostatni romantyk sceny polskiej. Wspomnienia o Leonie Schillerze, wybór i oprac. J. Timoszewicz, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1990.
Nigdy nie pozwalano mu odejść bez fortepianu, dopóki nie zagrał Oleandrów. Zmienił tekst i uparcie śpiewał w czasie przeszłym
Piękny był Wisły brzeg
Choć snuły się andry,
Ale najpiękniejsze,
Ale najpiękniejsze,
Były Oleandry.
I znów ostatnia strofka uderzała jak wyzwanie:
Złoci się Wisły brzeg,
Szumią oleandry,
Słońce nad Krakowem,
Słońce nad Krakowem!
Hej, wstawajcie andry!
Wacław Zagórski, Spotkania wojenne, w: Ostatni romantyk sceny polskiej. Wspomnienia o Leonie Schillerze, wybór i oprac. J. Timoszewicz, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1990.
Było niepisane prawo, że pan Leon [Schiller] nigdy nie płaci – było to wszystko zrobione w delikatnej formie, jakby syn, który chce, żeby ojciec miał jeden solidny posiłek w ciągu dnia, do tego porcyjkę alkoholu i towarzystwo, które w tych czasach tak bardzo Schillerowi było potrzebne. Spotkania odbywały się przeważnie w „Znachorze” – barze i restauracji przy ul. Boduena prowadzonej przez spółkę aktorów, m.in. [Karola] Adwentowicza, [Irenę] Grywińską, [Emila] Chaberskiego, [Ewę] Kuninę. ([Wojciech] Brydziński sprzedawał papierosy, a [Mieczysław] Milecki był barmanem).
Ostatni romantyk sceny polskiej. Wspomnienia o Leonie Schillerze, wybór i oprac. J. Timoszewicz, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1990.
[Stefan] Krzywoszewski wymijająco odpowiedział, że w tej kawiarni przesiaduje wiele łobuzów, których świat polskiej kultury spotkać nie chce.
Franciszek Targosz, Leon Schiller w Oświęcimiu, Państwowy Instytut Sztuki, Warszawa 1957.