Dostałam posadę jako prowadząca księgi buchalteryjne w Kawiarni Artystów Filmowych, gdzie pracowała moja siostra [Irena Malkiewicz-Domańska]. […] Prowadziłam im […] sprawy finansowe i wszystkie zapiski. Tak było dosyć długo.
Izabela Horodecka, nagranie ze zbiorów AHM Muzeum Powstania Warszawskiego, zob. LINK
W filmowej kawiarni ukrywało się wiele osób poszukiwanych przez Gestapo czy Kripo. Między innymi znalazł tu na razie bezpieczny azyl dziennikarz Czesław Ostańkowicz, który podczas oblężenia Warszawy redagował „Gazetę Oblężniczą”, będąc oficerem Brygady Obrony Warszawy. Po zajęciu stolicy […] redagował podziemny „Biuletyn”. Kolporterami „Biuletynu” byli: [Zbigniew] Sawan, [Stanisława] Wysocka, [Adolf] Dymsza, [Jerzy] Pichelski, [Irena] Malkiewicz-Domańska.
Roman Dziewoński, DODEK Dymsza, Wydawnictwo LTW, Dziekanów Leśny 2010.
[Adolf] Dymsza, [Franciszek] Brodniewicz, [Jerzy] Pichelski i [Zbigniew] Sawan żywo uwiją się przy stolikach. Genio [Eugeniusz] Koszutski, tancerz znany prawie od lat 40, pełni funkcję pikolaka, a popularny aktor St. [Stanisław] Grolicki z pietyzmem sprząta naczynia. „Sprzątacz pedant“ – oto jego tytuł służbowy.
[Heleny] Grossówny, Lidii Wysockiej i [Ireny] Malkiewicz-Domańskiej jakoś nie widać, może są jeszcze na mieście?
– Uwaga! Obserwatorium astronomiczne, czwarta – nastawiać zegary! – wrzeszczy Dymsza.
Okazało się, że to właśnie przybyły dwie starsze panie, przychodzące tu codziennie punktualnie o godzinie 4-tej po południu.
– Te panie to nasz chronometr – mówi, witając się z nami Brodniewicz. – Pikolo! papierosy dla gościa – woła Dymsza na starego Koszuta z siwą brodą i zamaszystymi wąsami.
„Nowy Kurier Warszawski” nr 52 z 9-10 grudnia 1939
– Może mi pan powie, jak się podobają publiczności kelnerzy?
– Z przyjemnością. Najbardziej lubiany i najenergiczniejszy jest oczywiście Karabin Maszynowy (Dymsza), potem Kelner Dystyngowany (Pichelski), Lord Kelner (Sawan) i Starszy Pan (Brodniewicz).
Niebawem jednak pojawiła się i p. Malkiewicz-Domańska.
Podchodzimy do tej uroczej artystki, witamy się serdecznie, a po paru grzecznościowych słowach rozmowa wchodzi na właściwe tory.
– Na ogół pracuję z przyjemnością – zwierza się p. Domańska. – Być może, że jest tego powodem nadzwyczaj bezpośrednie i serdeczne ustosunkowanie się publiczności. W pierwszym tygodniu nóżki były trochę nieszczęśliwe, ale teraz jakoś się przyzwyczaiły. Dotychczas moją achillesową piętą był rachunek, ale obecnie tak doskonale liczę, że już nawet mąż mnie nie poznaje. Bardzo rzadko się zdarza, abym się omyliła, chyba że się czasem omylę o 6 zł. Ale przepraszam na chwilę, gość chce płacić. Przyślę panu Dodka.
„Nowy Kurier Warszawski” nr 52 z 9-10 grudnia 1939
Znajdująca się w eleganckim pałacyku przy ul. Pięknej 12, kawiarnia „U Aktorek” zyskała status legendy wśród warszawskich lokali. Nie była to jednak zwykła kawiarnia – stanowiła prawdziwe centrum kultury. W jej klimatycznych wnętrzach organizowano występy artystyczne, koncerty oraz wieczory poetyckie, tworząc przestrzeń, w której goście mogli poczuć się częścią niezwykłej, twórczej społeczności.
Kawiarnia „U Aktorek” otworzyła swoje podwoje w kwietniu 1940 roku, a jej założycielami był zespół związany z „Café Bodo”. Mieściła się w budynku, który jeszcze przed wojną słynął jako miejsce towarzyskich spotkań. W czasie okupacji stała się azylem dla artystów i ostoją normalności dla warszawiaków w obliczu wojennej zawieruchy.
Jedną z najbardziej znanych kawiarni wojennych była ta prowadzona przez bezrobotnych aktorów. Jej nazwa nawiązywała do filmu „Znachor”, w którym główną rolę grał Kazimierz Junosza-Stępowski, wybitny aktor i pierwszy gospodarz kawiarni. Miejsce to szybko zyskało popularność na mapie Warszawy. Oprócz występów artystycznych, dużą atrakcją dla gości były pokazy „lokalnego czarodzieja”, który swoimi sztuczkami bawił najmłodszych. Kawiarnia cieszyła się powodzeniem aż do momentu wybuchu powstania, które zakończyło jej działalność.
Profil artystyczny Café Club był jednym z najbardziej luksusowych i nowocześnie urządzonych lokali Warszawy – trójkondygnacyjny kompleks z restauracją, kawiarnią i dancingiem, z tarasem letnim i neonami. W okresie polskim miał profil jazzowo-rewiowy o wysokim standardzie artystycznym i wyraźnie ekskluzywnym charakterze. Był miejscem, gdzie muzyka miała charakter bardziej koncertowy niż kawiarniano-rozrywkowy.
Artyści i repertuar Pod koniec 1940 i w styczniu 1941 roku koncertowała tu orkiestra Bronisława Stasiaka (z pianistą Wiesławem Machanem), prezentując ambitny program swingowy z wirtuozowską improwizacją. Prasa opisywała ją entuzjastycznie, wyróżniając takie numery jak Elektrownia czy Ekscentryczny trębacz – przeróbka jazzowa muzyki operowej. Po aresztowaniu Stasiaka orkiestrę przez pewien czas prowadził George Scott z puzonistą Zygmuntem Jaroszewskim. Wcześniej, w 1940 roku, grał tu solo Jan Maklakiewicz, a w teatrzyku „13 Rzędów” prezentował program Ludwik Sempoliński. Warto odnotować, że to właśnie w Café Klubie w 1937 roku odbyły się trwające trzy tygodnie koncerty Joe Turnera – prawdopodobnie pierwsze zetknięcie warszawskiej publiczności z autentycznym amerykańskim jazzem, przy akompaniamencie perkusisty Georga Scotta.
Klimat i grupa docelowa Café Club przyciągał elegancką, zamożną publiczność. Kolorowe marmury, alabastry, starannie zaprojektowane oświetlenie i nowoczesne meble tworzyły atmosferę luksusowego salonu. Przychodzili tu m.in. na kawałek tortu czekoladowego i herbatę Lipton – i przy okazji słuchano wybornej muzyki. Lokal dysponował też czytelnią prasy zagranicznej (The Times, Saturday Evening Post, Paris Magazine).
Unikalne cechy Café Club był miejscem historycznym przede wszystkim jako scena pierwszego w Warszawie autentycznego kontaktu z żywym jazzem amerykańskim (Joe Turner, 1937). W czasie okupacji jego znaczenie artystyczne zostało brutalnie przerwane – lokal stał się nur für Deutsche, a w październiku 1942 roku Gwardia Ludowa dokonała w nim zamachu bombowego na oficerów niemieckich.