adres: Polna 30, Warszawa, Polska
Profil artystyczny Cukiernia Lardellego miała profil hybrydowy, łączący tradycję cukierni z ambicjami sali koncertowej. Zasłynęła ze zjawiska niespotykanego w żadnym innym lokalu Warszawy – regularnych meczów estradowych między orkiestrą symfoniczną a jazzową. Była miejscem, gdzie muzyka poważna i jazz spotykały się nie tylko w jednym programie, lecz w bezpośrednim artystycznym dialogu i rywalizacji.
Artyści i repertuar Adam Dołżycki prowadził tu w latach 1940–1943 orkiestrę złożoną z byłych członków Filharmonii Warszawskiej, z koncertmistrzem Wacławem Niemczykiem. George Scott przychodził ze swoją orkiestrą jazzową na słynne mecze estradowe – Mecz Dołżycki contra Scott – opisywane przez Wiesława Wernickego. Program obejmował Gershwina, Berlina, Liszta, Noskowskiego i Moniuszkę – zestawienie niewyobrażalne w żadnym innym kontekście. Widowisko powtarzano wielokrotnie z powodu ogromnego zainteresowania. Lokal stracił publiczność, gdy zaczęto go bojkotować z powodu służalczego wobec Niemców zachowania Dołżyckiego.
Klimat i grupa docelowa Lardellego przyciągało publiczność najszerzej wykształconą muzycznie – ludzi zdolnych docenić zarówno symfonię, jak i improwizację jazzową, i śledzić artystyczny dialog między nimi. Była to bardziej publiczność koncertowa niż kawiarniana, przychodząca po intelektualne i artystyczne podniety, a nie wyłącznie po rozrywkę.
Unikalne cechy Mecze estradowe w Lardellego były zjawiskiem absolutnie unikalnym – nie tylko w skali Warszawy, lecz prawdopodobnie w skali całej okupowanej Europy. Bezpośrednia rywalizacja orkiestry symfonicznej z jazzową w programie łączącym muzykę poważną i rozrywkową wyprzedzała o dekady podobne eksperymenty z pogranicza gatunków. Paradoksalnie, los miejsca przypieczętowała nie polityka niemieckich władz, lecz moralna ocena postawy samego artysty przez warszawską publiczność.
związani artyści
wydarzenia
wspomnienia
Publiczność polska tam uczęszczała, […] dużo Niemców przychodziło też, jakichś inteligentnych oficerów i tak dalej.
Kazimierz Olszewski, nagranie ze zbiorów AHM Muzeum Powstania Warszawskiego, zob. LINK
[Stefan] Krzywoszewski wymijająco odpowiedział, że w tej kawiarni przesiaduje wiele łobuzów, których świat polskiej kultury spotkać nie chce.
Franciszek Targosz, Leon Schiller w Oświęcimiu, Państwowy Instytut Sztuki, Warszawa 1957.
[Adamowi] Dołżyckiemu ktoś coś powiedział […] [wówczas odpowiedział] : „Proszę polską publiczność o zachowanie spokoju”. Wtedy był bojkot jego koncertów u Lardellego.
Kazimierz Olszewski, nagranie ze zbiorów AHM Muzeum Powstania Warszawskiego, zob. LINK
Prawdopodobnie właśnie w kawiarni Lardellego nastąpiło w 1942 r. pierwsze podczas okupacji oficjalne wykonanie utworów Chopina. Oprócz Chopina wykonywano tam także od połowy 1942 r. utwory innych kompozytorów polskich – Moniuszki, Karłowicza, Szymanowskiego, Różyckiego. Nie trzeba dodawać, jak wielkie znaczenie miała muzyka narodowa wówczas, gdy na każdym kroku okupant niszczył polską kulturę i sztukę.
Tomasz Szarota, Okupowanej Warszawy dzień powszedni, Czytelnik, Warszawa 2010.
Tam była letnia kawiarnia, chyba Lardellego. Zapamiętałam, że były rattanowe, wiklinowe fotele, stoliczki, żardiniery, dużo kwiatów.
Alicja Zdanowicz, nagranie ze zbiorów AHM Muzeum Powstania Warszawskiego, zob. LINK
U „Lardellego” koncertami symfonicznymi „nur für Deutsche” [niem. 'tylko dla Niemców’] dyrygował Adam Dołżycki. Niestety!
Irena Górska-Damięcka, Wygrałam życie, Prószyński i S-ka, Warszawa 1997.
[…] wreszcie wyrokiem Komisji Sądzącej Walki Podziemnej Okręgu Warszawskiego z dnia 7 października 1943 roku skazano Adama Dołżyckiego na infamię.
Zdzisław Bieske, Ewa Bandrowska-Turska. Wspomnienia artystki, Czytelnik, Warszawa 1989.
Dużo ponad milion słuchaczy przewinęło się w ciągu minionych czterech sezonów przez tę salę, która stała się z miejsca mekką melomanów warszawskich i reprezentacyjną ostoją sztuki, nadającą jej żywe tętno.
Tomasz Szarota, Okupowanej Warszawy dzień powszedni, Czytelnik, Warszawa 2010.
Występowała część członków dużej orkiestry Filharmonii, partie solowe na skrzypcach grał Wacław Niemczyk […]. Zaangażowani muzycy (80 osób) otrzymywali stosunkowo wysoką gażę – 700-800 zł miesięcznie.
Tomasz Szarota, Okupowanej Warszawy dzień powszedni, Czytelnik, Warszawa 2010.
Poziom artystyczny wykonywanych u Lardellego koncertów symfonicznych i koncertowych wersji oper uważano zgodnie za bardzo wysoki. Choć w pierwszych latach nie grano tam dzieł kompozytorów polskich, repertuar obejmował przecież klasyków muzyki światowej […].
Tomasz Szarota, Okupowanej Warszawy dzień powszedni, Czytelnik, Warszawa 2010.