adres: Foksal 17, Warszawa, Polska
data otwarcia: 18 października 1939
Café Bodo – nieistniejąca już kawiarnia w Warszawie przy ul. Pierackiego 17 (obecnie ul. Foksal 17), założona z inspiracji aktora Eugeniusza Bodo. Działała przed II wojną światową i w czasie okupacji niemieckiej jako kawiarnia artystyczna, w której kelnerami byli znani aktorzy. Kawiarnia istniała w latach 1939–1940
związani artyści
wydarzenia
wspomnienia
Miejsce zawodowych kelnerów zajęli popularni artyści warszawscy. Przysłowiowe „pół czarnej” przynosi z miłym uśmiechem Marysieńka [Maria] Malicka lub Karolina Lubieńska.
Roman Dziewoński, DODEK Dymsza, Wydawnictwo LTW, Dziekanów Leśny 2010.
Kilkanaście dni przed aresztowaniem kawiarnię odwiedził prezydent Warszawy Stefan Starzyński, składając hołd postawie artystów. Stojąc, pił zdrowie aktorów, którzy dobrowolnie opuścili deski sceniczne, nie wiadomo na jak długo. Na Pierackiego (Obecnie ul. Foksal.) pracowali około sześciu miesięcy, dopóki właściciel nie wymówił im lokal.
Jerzy Leszczyński, Z pamiętnika aktora, Czytelnik, Warszawa 1958.
Kiedyś, gdy kilku z nich wpadło do kawiarni i zachowywało się niegrzecznie, [Mieczysława Ćwiklińska] spojrzała na nich z góry, powiedziała parę słów po niemiecku i odeszli jak zmyci. Ciekawe, co też mogła powiedzieć? Może: tu jest Polska i proszę się zachowywać przyzwoicie? A może: ciszej, jeśli łaska, tu ludzie pracują? Chyba nic ostrzejszego, skoro Niemcy się zawstydzili i odeszli jak zmyci.
Maria Bojarska, Mieczysława Ćwiklińska, PIW, Warszawa 1988.
Grupa aktorów objęła kelnerowanie i udziały w dochodach (równo dzielonych!).
Jerzy Leszczyński, Z pamiętnika aktora, Czytelnik, Warszawa 1958.
I w „Café Bodo” pod koniec 1939 roku nie jest wesoło. Jeszcze się mówi, że wojna nie potrwa dłużej niż parę miesięcy, ale wielu już nie wierzy w tę pokrzepiającą serca wróżbę.
Maria Bojarska, Mieczysława Ćwiklińska, PIW, Warszawa 1988.
Na Boże Narodzenie aktorki z „Café Bodo” urządzają choinkę i szopkę, śpiewają kolędy z finezyjnie zmienionym tekstem: „Barany i capy, koźlęta i szkopy zacknione”, łamią się opłatkiem ze wzruszonymi klientami. I życzą sobie wzajemnie tylko jednej rzeczy: żeby ten koszmar już się skończył.
Maria Bojarska, Mieczysława Ćwiklińska, PIW, Warszawa 1988.
Popołudniami śpiewał tu Mieczysław Fogg oraz grało trio: Halina Grossmanowa (skrzypce), Zofia Adamska (wiolonczela) i Mieczysław Mierzejewski (fortepian).
Jerzy Leszczyński, Z pamiętnika aktora, Czytelnik, Warszawa 1958.
Życie toczy się dalej, bo żyć trzeba. Podaje się kawę, sprzedaje papierosy, dzieli dzienny utarg. Mieczysław Fogg każdego popołudnia śpiewa tak samo jak przed wojną. I tak samo jak przed wojną gra orkiestra. Tylko nikt już nie pyta: „Co słychać?”. Odpowiedź na to pytanie wszyscy znają aż nadto dobrze.
Maria Bojarska, Mieczysława Ćwiklińska, PIW, Warszawa 1988.